Boję się horrorów, czyli o tym jak przeczytałam książkę Stephena Kinga
Zdradzę wam coś o sobie - straszna ze mnie boidupa. Horrorów unikam jak ognia, a kiedy słyszę Stephen King robię 3 kroki w tył, tak dla bezpieczeństwa. Sam problem tkwi jednak nie w tym, że nie mogę obejrzeć, bądź przeczytać horroru, to byłoby zbyt łatwe. Tak długo jak trzymam książkę w rękach wszystko jest dobrze. Gdy jestem w niej zanurzona, gdy nie mogę się oderwać, a świat przedstawiony powoli przenika do mojej rzeczywistości - czuję się bezpieczna. Strach pojawia się w momencie kiedy odkładam książkę na bok, a ja zostaję sama w swoim świecie, lecz wciąż nie pozbawiona przebłysków z tamtego. Moja wyobraźnia działa w takich chwilach tak mocno, że siedząc w cichym, ciemnym pokoju nie mam pewności, czy to co widzę w kącie, to przypadkiem nie potwór, o którym jeszcze przed chwilą czytałam. Jak zatem doszło do sytuacji w której, sięgnęłam po powieść Mistrza Grozy, a co lepsze spodobała mi się? Moja odpowiedź może się okazać rozczarowująca, ale taka jest prawda - ta lektura to b...