Norweskie drzewo, drewno, a może las? || Norwegian Wood || Recenzja
Tytuł: Norwegian Wood
Autor: Haruki Murakami
Wydawnictwo: Muza
Tłumaczenie: Dorota Marczewska, Anna Zielińska-Elliott
Premiera: 2013
Ocena:6/10
Jest wiele rzeczy niepewnych w naszym życiu, cała masa. Ale! Jedno jest pewne. Musieliście kiedyś słyszeć o The Beatles. Takich czterech chłopców co grali i śpiewali. Nastolatki wrzeszczały na ich widok dokładnie tak samo jak dziewczyny bliższe naszym czasom, gdy pojawiło się One Direction. Wspomniany przeze mnie "zespół żuczków" (beatles oraz beetles - żuki, brzmią po angielsku bardzo podobnie) nagrał kiedyś utwór pt. ,,Norwegian Wood". Trzydzieści lat później pewien japoński autor postanowił napisać książkę o identycznym tytule. Kim był ten tajemniczy pisarz? Mowa tu oczywiście o Harukim Murakamim. Kolejna rzecz, której możecie być pewni. Chyba nie słyszałam o innym twórcy z kraju "kwitnącej wiśni", który osiągnął by tak ogromny sukces na zachodzie. Widzicie, teraz w waszym życiu istnieją już dwie stałe. Zatem możemy spokojnie przejść do recenzji książki.
Toru Watanabe właśnie rozpoczyna naukę na uniwersytecie. Jednak nie może uwolnić się od swojej przeszłości. Jakiś czas wcześniej jego najlepszy i jedyny przyjaciel popełnił samobójstwo. Tak po prostu, nic nikomu nie mówiąc. To traumatyczne wydarzenie splata losy Toru i Naoko - ukochanej zmarłego przyjaciela. Wspomnienie tragedii pozwala im się lepiej zrozumieć i wspólnie spróbować wrócić do "normalnego życia". Młodzi stopniowo zbliżają się do siebie, jednocześnie odkrywając łączące ich uczucie. W międzyczasie Toru poznaje Midori, która wprowadza niemały bałagan do jego głowy i serca.
,,Norwegian Wood" to typowy przykład powieści z gatunku literatury pięknej. Autor skupia się przede wszystkim na bohaterze: emocjach, przemyśleniach, wewnętrznych dialogach; nie akcji. Książka zapewnia długie strony opisów przyrody widzianej oczami Toru. Przyznam się bez bicia - czasami po kilku minutach orientowałam się, że myślę o niebieskich migdałach. Natomiast historie wydarzeń rozgrywających się w przeszłości bohaterów wciągały mnie tak bardzo, że przewracałam kolejne kartki powieści do późnych godzin nocnych. Również opisy uczuć, zapisane przepięknym i bogatym językiem, trafiały wprost do mojego serduszka.
Nie zaprzeczę, że Haruki Murakami czasem puszczał wodzę fantazji, a filozoficzne dialogi bohaterów nie miały zbyt wiele wspólnego z rzeczywistą rozmową. W powieści pojawiło się kilka zdań, których sensu nie byłam w stanie wychwycić. Może po prostu nie jestem przystosowana do obcowania z tak wysoką sztuką. A może, ta wyrafinowana sztuka jest po prostu przegadana. Któż to wie!
Akcja książki rozgrywa się w końcówce lat 60 i początku lat 70. Są to czasy wolnego seksu i szybkiej miłości, epoka dzieci kwiatów. Nie spodziewałam się jednak, że ta kwestia zdominuje życie Toru. Jego relacja z Midori opierała się na rozmowach o jej fantazjach seksualnych, co nie jednokrotnie wywoływało u mnie niepohamowane ataki śmiechu. Przynajmniej dobrze się bawiłam!
Mam wrażenie, że wokół twórczości tego autora narósł już pewnego rodzaju kult. Nie wiem czy kiedykolwiek spotkałam się z negatywną opinią na temat jego książek. Ale czy ,,Norwegian Wood" odmieniło sposób w jaki patrzę na świat? Zdecydowanie nie. Może nie trafiłam jeszcze na tę jedyną, właściwą książkę Murakamiego. Jest to dopiero moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem. Nie czuję się jednak zniechęcona. Ta powieść zapewniła mi dobrą rozrywkę przez kilka ostatnich dni. Może nie był to najlepszy wybór na słoneczne dni majówki. Mimo lekkiej powłoczki radosnego życia pełnego miłości, to historia głębokiej depresji wszystkich bohaterów. Ten nastrój udzielił się także mnie. Dlatego polecam wam tę pozycję, ale na szare listopadowe wieczory.
Julia
Jest wiele rzeczy niepewnych w naszym życiu, cała masa. Ale! Jedno jest pewne. Musieliście kiedyś słyszeć o The Beatles. Takich czterech chłopców co grali i śpiewali. Nastolatki wrzeszczały na ich widok dokładnie tak samo jak dziewczyny bliższe naszym czasom, gdy pojawiło się One Direction. Wspomniany przeze mnie "zespół żuczków" (beatles oraz beetles - żuki, brzmią po angielsku bardzo podobnie) nagrał kiedyś utwór pt. ,,Norwegian Wood". Trzydzieści lat później pewien japoński autor postanowił napisać książkę o identycznym tytule. Kim był ten tajemniczy pisarz? Mowa tu oczywiście o Harukim Murakamim. Kolejna rzecz, której możecie być pewni. Chyba nie słyszałam o innym twórcy z kraju "kwitnącej wiśni", który osiągnął by tak ogromny sukces na zachodzie. Widzicie, teraz w waszym życiu istnieją już dwie stałe. Zatem możemy spokojnie przejść do recenzji książki.
,, - Nie przejmuj się. Jestem człowiekiem mającym za dużo czasu.
- Masz tak dużo czasu?
- Tak dużo, że chętnie podzieliłbym się z tobą, żebyś mogła się wyspać. "
Toru Watanabe właśnie rozpoczyna naukę na uniwersytecie. Jednak nie może uwolnić się od swojej przeszłości. Jakiś czas wcześniej jego najlepszy i jedyny przyjaciel popełnił samobójstwo. Tak po prostu, nic nikomu nie mówiąc. To traumatyczne wydarzenie splata losy Toru i Naoko - ukochanej zmarłego przyjaciela. Wspomnienie tragedii pozwala im się lepiej zrozumieć i wspólnie spróbować wrócić do "normalnego życia". Młodzi stopniowo zbliżają się do siebie, jednocześnie odkrywając łączące ich uczucie. W międzyczasie Toru poznaje Midori, która wprowadza niemały bałagan do jego głowy i serca.
,,Norwegian Wood" to typowy przykład powieści z gatunku literatury pięknej. Autor skupia się przede wszystkim na bohaterze: emocjach, przemyśleniach, wewnętrznych dialogach; nie akcji. Książka zapewnia długie strony opisów przyrody widzianej oczami Toru. Przyznam się bez bicia - czasami po kilku minutach orientowałam się, że myślę o niebieskich migdałach. Natomiast historie wydarzeń rozgrywających się w przeszłości bohaterów wciągały mnie tak bardzo, że przewracałam kolejne kartki powieści do późnych godzin nocnych. Również opisy uczuć, zapisane przepięknym i bogatym językiem, trafiały wprost do mojego serduszka.
Nie zaprzeczę, że Haruki Murakami czasem puszczał wodzę fantazji, a filozoficzne dialogi bohaterów nie miały zbyt wiele wspólnego z rzeczywistą rozmową. W powieści pojawiło się kilka zdań, których sensu nie byłam w stanie wychwycić. Może po prostu nie jestem przystosowana do obcowania z tak wysoką sztuką. A może, ta wyrafinowana sztuka jest po prostu przegadana. Któż to wie!
,,Języki przypominają gry. Jak zrozumiesz zasadę okazuje się,
że da się zastosować do wszystkich. Tak samo jak z kobietami."
Akcja książki rozgrywa się w końcówce lat 60 i początku lat 70. Są to czasy wolnego seksu i szybkiej miłości, epoka dzieci kwiatów. Nie spodziewałam się jednak, że ta kwestia zdominuje życie Toru. Jego relacja z Midori opierała się na rozmowach o jej fantazjach seksualnych, co nie jednokrotnie wywoływało u mnie niepohamowane ataki śmiechu. Przynajmniej dobrze się bawiłam!
Mam wrażenie, że wokół twórczości tego autora narósł już pewnego rodzaju kult. Nie wiem czy kiedykolwiek spotkałam się z negatywną opinią na temat jego książek. Ale czy ,,Norwegian Wood" odmieniło sposób w jaki patrzę na świat? Zdecydowanie nie. Może nie trafiłam jeszcze na tę jedyną, właściwą książkę Murakamiego. Jest to dopiero moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem. Nie czuję się jednak zniechęcona. Ta powieść zapewniła mi dobrą rozrywkę przez kilka ostatnich dni. Może nie był to najlepszy wybór na słoneczne dni majówki. Mimo lekkiej powłoczki radosnego życia pełnego miłości, to historia głębokiej depresji wszystkich bohaterów. Ten nastrój udzielił się także mnie. Dlatego polecam wam tę pozycję, ale na szare listopadowe wieczory.
Julia


Nazwisko Murakamiego już tak wiele razy obijało mi się o uszy, że po prostu muszę kiedyś sięgnąć po jakąś jego książkę. Ale może nie koniecznie po Norwegian Wood... Jestem w 99% pewna, że te długie opisy przyrody i filozoficzne wywody by mnie zniszczyły, poważnie. Z doświadczenia wiem, że gdy spotykam się z którymś z tych elementów, automatycznie wyłączam się umysłowo lub w gorszym razie niesłychanie męczę się czytaniem. Myślę, że na pierwsze spotkanie z Murakamim wybiorę sobie inną pozycję :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko!
BOOKS OF SOULS
Mimo, że nazwisko autora jest mi znane, to jednak styl i to co pisze to zupełnie inna bajka niż to, co mnie akurat kręci ;)
OdpowiedzUsuńshe__vvolf 🐺