Mój list miłosny||Do wszystkich chłopców, których kochałam||Recenzja
Moi Drodzy,
zakochałam się, później długo cierpiałam z tego powodu, nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Teraz nadszedł czas, żeby rozprawić się z tym uczuciem. Postanowiłam napisać ten list, aby wyjaśnić sobie i wam, dlaczego się zakochałam, a w zakończeniu ostatecznie pożegnać się z tą miłością.
To był dzień, może dwa, miłość od pierwszego wejrzenia, zobaczyłam zwiastun na Netflixie, potem obejrzałam film i już wiedziałam, że to jest to. Następnie okazało się że istnieje jeszcze książka i wtedy przepadłam bez reszty. ,,Do wszystkich chłopców, których kochałam” była lekką i niezobowiązującą historią, dawała samą przyjemność, a właśnie tego najbardziej wtedy potrzebowałam.
Zaczęła się całkiem niepozornie, trzy zgrane siostry koreańskiego pochodzenia, kilku chłopaków, wyjazd na studia, czas dorastania. A potem kilka nieporozumień, rozesłane listy miłosne, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego i tajemniczy układ, który przyniósł nieoczekiwane rezultaty.
Czytając tę książkę czułam się jakbym była czwartą z sióstr Song. Ta rodzina wydawała mi się tak ciepła i przyjazna, aż chciałam ich przytulić. To zasługa realistycznie wykreowanych bohaterów. Każdy z nich miał swoją historię, indywidualne cechy charakteru i podejmował zgodne z nimi decyzje. Było mi niezwykle przyjemnie móc wczuć się w postacie i przeżywać kolejne przygody wraz z nimi. Dlatego bardzo ciekawym elementem składowym całej powieści okazały się opisy koreańskich tradycji wyrażające się w potrawach przygotowywanych przez bohaterów, noszonych przez nich strojach i organizowanych świętach. Mimo, że dziewczyny były wychowywane tylko przez ojca Amerykanina, to dbał on, aby w rodzinie nie zginęła pamięć o korzeniach. Bardzo chciałabym spróbować ich tradycyjnych słodkości.
Na szczególne miejsce w moim sercu zasłużyła historia nastoletniej i zupełnie nieoczekiwanej (dla bohaterów, nie dla mnie) miłości. Nie zabrakło w niej czułych słówek, krótkich liścików podrzucanych w trakcie lekcji i romantycznych podróży w nieznane. Mimo to, dla mnie było w sam raz, nie za słodko, nie za gorzko, po prostu idealnie. To zasługa prostego, aczkolwiek dopracowanego stylu. Opisy uczuć i detali wywoływały pożądany efekt, gdy czytałam o jedzeniu, w mik czułam się głodna, gdy o emocjach towarzyszącym bohaterom, przypominało mi się jak sama zakochiwałam się po raz pierwszy.
Przyznaję się - jestem romantyczką! Lubię słodko-gorzkie historie, taniec w deszczu i pocałunki o północy. W te gorące, letnie dni, gdy jedyne na co mam ochotę to spędzenie długich godzin w łóżku, a książka "Do wszystkich chłopców, których kochałam" okazała się idealną towarzyszką. Wiedziałam co ma się wydarzyć, bo obejrzałam wcześniej film, a mimo to nie czułam się ani trochę znudzona podczas czytania. Nie odczułam też jakbym kolejny raz czytała tę samą powieść, tylko z innymi bohaterami. W tej historii pojawiły się oczywiście schematy, bo inaczej nie byłby to romans dla młodzieży, ale zostały ugryzione na różne inne, interesujące sposoby. Dlatego śledziłam kolejne poczynania głównej bohaterki z wielkim bananem na twarzy.
Niestety albo stety nadszedł już czas by ruszyć dalej, zakopać głęboko urzeczone serce i przeczytać kolejną książkę. Tym listem chcę wspólnie z wami zakończyć moją przygodę z tą lekturą. Wyrzuciłam z siebie, wycisnęłam, co do ostatniej kropli wszystkie uczucia towarzyszące mi podczas czytania. Może historia mojej miłości zachęci was do sięgnięcia po tę powieść. A może już przeżyliście podobne katharsis i teraz także próbujecie pożegnać starą miłość. Niezależnie od waszej odpowiedzi, oświadczam wszem i wobec, że to koniec, prawdziwy koniec mojej relacji z "Do wszystkich chłopców, których kochałam". Rozstajemy się w przyjacielskiej atmosferze, każde z nas odejdzie w swoją stronę. Rozpoczynamy nowy rozdział.
Ściskam, Julka
P.S. A może, może kiedyś jeszcze się spotkamy... zupełnie przez przypadek, wpadnę na nią w bibliotece i przypomnę sobie o starej miłości...


Bardzo ładna recenzja. Twój styl pisania jest taki cudny, że chciałoby się czytać bez umiaru.
OdpowiedzUsuńKoleżanka z Instagrama
Wind of renewal
Dziękuję za te wszystkie miłe słowa, bardzo się cieszę, że Ci się podobało i mam nadzieję, że także kolejne posty przypadną Ci do gustu.
UsuńTrzymaj się cieplutko,
Julka